×

Ulubieńcy września 2017

Ulubieńcy września 2017

Hej! Powiem szczerze, że miałam nie mały problem, aby wybrać ulubione produkty zeszłego miesiąca. Dlatego tym razem jest ich tylko cztery, ale za to jakie! Domyślacie się co to może być?



Lush Mask of Magnaminty

Mask of magnaminty recenzja

W tej maseczce jestem totalnie zakochana, a wszystko za sprawą Mariki z bloga porcelanowe-wlosy! Świetnie oczyszcza, pozostawiając skórę gładką i miękką w dotyku. Sprawdza się nawet przy mojej suchej i wrażliwej cerze. W zapasach mam już dwie kolejne, szkoda tylko, że nie można ich kupić w Polsce :(

Lush Mask of Magnaminty - hit czy kit?

Golden Rose Longlasting Liquid Matte Lipstick numer 22


Longstay Golden Rose 22

Kupiona we wrześniu towarzyszyła mi praktycznie przez cały miesiąc. Kolor wpadający w brązowe tony, ale jasny i bardzo uniwersalny. Pasuje do każdego typu makijażu zarówno przy mocno podkreślonych oczach, jak i zaledwie wytuszowanych rzęsach. Utrzymuje się bez zarzutów, uwielbiam!

Glov Quick Treat 

Glov Quick Treat recenzja

Jeżeli chodzi o zmywanie makijażu to totalnie nie przypadła mi do gustu, bo trzeba bardzo pocierać. Niedawno oglądając jakiś filmik KatOsu wspominała, że używa tego produktu do peelingu ust. Spróbowałam i jestem zachwycona! Codziennie wieczorem namoczoną rękawiczką masuję usta, dzięki czemu są mega gładkie. To świetny pomysł na pielęgnację w przyszłych miesiącach, kiedy temperatury na dworze będą naprawdę niskie.

Willow Organics owocowy peeling do ciała

Willow Organic peeling do ciała

To chyba nie jest niespodzianka, że w ulubieńcach znalazł się i peeling Mariki . Zresztą balsam też jest fantastyczny, ale akurat zapomniałam zabrać go ze swojego rodzinnego domu i nie zrobiłam mu zdjęcia. Pachnie genialnie, a jeszcze lepiej działa! Koniecznie musicie spróbować, gwarantuję, że będziecie zadowoleni!

Willow Organics  nowa manufaktura na polskim rynku - recenzja peelingu i i balsamu do twarzy i ciała

A co Wam szczególnie przypadło do gustu we wrześniu? Jestem ciekawa! 

26 komentarzy:

  1. Willow organics jeszcze nie znam, ale na pewno kiedyś dotrę i do zakupów tej marki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię pomadki GR :) a ten peeling do ciała kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Peeling mnie bardzo zaciekawił, a kikutek na palec chętnie dziś wypróbuję na ustach. Też nie lubię pocierania skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak tylko wykorzystam wszystkie peelingi, to kupuję ten Willow Organics :D a tego małego glov mam, ale jeszcze nie używałam, musze go w końcu przetestować :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Pod peelingiem Podpisuję się rękami i nogami mieszam się sama o nim pisałam :) Marika zrobiła świetną robotę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna pomadka z Golden Rose, sprawdzę tester :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z GR kupuję cały czas te pomadki w kredce, a do tych płynnych ciągle się zabieram :) Miałam tą rękawiczkę z Glov i rzeczywiście używałam jej do demakijażu oczu, ale za długo to zajmowało i potem gdzieś się straciła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja za to nie używałam jeszcze tych w kredce :D

      Usuń
  8. Niedawno kupiłam golden rose nr.22 i też od tamtej pory jest w moich ulubieńcach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. świetna sprawa :) akurat jestem na etapie stosowania pielęgnacji koreańskiej i wszelkie nowinki kosmetyczne są dla mnie ciekawostką :) pozdrawiamy i zapraszamy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się, że Magnaminty tak bardzo przypadła Ci do gustu :)) A jeszcze bardziej, że Willowki znalazłam w ulubieńcach! :D ❤❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przypadła przypadła :D No nie mogło być inaczej! <3

      Usuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, daje mi to ogromną motywację do dalszego pisania :) Jeśli spodobał Ci się mój post, napisz coś od siebie - zawsze chętnie odwiedzam blogi czytelników.

Copyright © 2016 Chanceleee , Blogger