×

Ulubieńcy roku 2017

Ulubieńcy roku 2017

 Byli już ulubieńcy grudnia, a teraz pora na ulubieńców całego poprzedniego roku. Miałam ten post podzielić na dwie części, ale jednak wszystko udało mi się zawrzeć w jednym wpisie, który podzieliłam na kategorie. Jestem ciekawa, czy domyślacie się, jakie produkty mogłam umieścić w ulubieńcach! 

Kosmetyki pielęgnacyjne 

Ulubieńcy roku 2017

 Lush Mask of Magnaminty - Czy kogoś dziwi to, że się tutaj pojawiła?! :D Maska, która totalnie zachwyciła mnie w poprzednik roku. Świetnie oczyszczająca i jednocześnie peelingująca skórę, o pięknym, miętowym zapachu. Jestem nią totalnie zauroczona i jeszcze długo będę się zachwycać! 

 Lush scrub do ust o smaku gumy balonowej - Peeling, który można zjeść i to dosłownie. Pocierasz nim usta, a resztę zlizujesz, szybkie, proste i smaczne! Pozostawia usta miękkie i gładkie. Żałuję, że nie mogę Wam przez komputer pokazać jak to pachnie! 

 Nacomi masło shea - Nie musi to być akurat masło tej firmy, ale ogólnie masło shea zrobiło u mnie furorę w 2017. Generalnie używałam go do paznokci, aby je trochę odżywić po hybrydzie, ale też ogólnie do rąk czy na bardzo suche partie ciała. Moim zdaniem jest niezastąpione, jeżeli chodzi o dogłębne odżywienie i regenerację

Ulubieńcy roku 2017

 Yope naturalne mydło w płynie - Nie mam tutaj na myśli żadnego konkretnego zapachu, choć zdecydowanie Figowe i Wanilia z cynamonem to moje ulubione, ale ogólnie mydła tej marki. Używałam ich zdecydowanie najczęściej i przede wszystkim ich największą zaletą jest to, że nie wysuszają rąk tak jak typowe, drogeryjne mydła. Widzę ogromną różnicę odkąd je stosuję, jeżeli chodzi o suchość skóry. W tym okresie sprawdźcie też koniecznie nowe, zimowe, też jest super! 

 Isana krem do depilacji dla skóry wrażliwej - Tyle razy już o nim wspominałam, aż można się znudzić. Póki co krem z najlepszym składem, jaki udało mi się dostać stacjonarnie. Wiele osób mówi, że takie kremy w ogóle nie działają - to kwestia indywidualna. Ja nigdy nie używałam żadnego innego sposobu depilacji, przez to moje włosy są naprawdę bardzo słabe, nigdy nie miałam też problemu z ich wrastaniem. Jeśli chodzi o podrażnienie to wiadomo, że jeżeli przetrzymamy go znacznie dłużej, niż zaleca producent to takie zjawisko może wystąpić. Tak czy inaczej, ja jestem z niego bardzo zadowolona, ale najlepiej sprawdźcie same, czy będzie Wam odpowiadał. 
Hydrolat nagietkowy DIY - W zeszłym roku prawie całkiem odstawiłam toniki i kupcze hydrolaty na rzecz tych robionych własnoręcznie. To szybka i prosta sprawa, a także oszczędność pieniędzy. Moja skóra najbardziej lubi się właśnie z hydrolatem nagietkowym, który ma działanie przeciwzapalne ale też pomocne w niwelowaniu zaczerwienień. O tym jak zrobić taki hydrolat pisałam kiedyś w tym poście:

Soap Szop Olejek Sex&Splendor - Jest to typowy olejek do ciała o zapachu róży, ale ja upodobałam go sobie do włosów! Moje włosy strasznie się z nim lubią, stosuję go po każdym umyciu na wilgotne końcówki, a także na już suche. Włosy dzięki temu pięknie pachną, są odżywione i absolutnie nie obciążone. Polecam! 

Ulubieńcy roku 2017

 Tami bawełniane chusteczki kosmetyczne do pielęgnacji twarzy - To chyba również nikogo nie zdziwi, że pojawiają się w tym zestawieniu. Wycieram nimi twarz po umyciu, zmywam maseczki i peelingi. Dzięki temu nie przenoszę na twarz rozmnażających się w wilgotnym ręczniku bakterii. 

Kosmetyki do makijażu 

Ulubieńcy roku 2017

 Amilie mineralny bronzer w kolorze coconut shell - Delikatny, lekko ceglasty kosmetyk do ocieplania twarzy. Jest mocno napigmentowany, więc trzeba uważać, żeby z nim nie przesadzić, ale na twarzy wygląda bardzo ładnie i subtelnie. Długo też się utrzymuje, no i wiadomo, jak to kosmetyk mineralny jest bardzo wydajny. 

 Ecolore mineralny cień do brwi w kolorze hazelnut - To chłodny odcień dosyć ciemnego brązu, który na pewno nie nada się dla jasnych blondynek. Ja swój naturalny odrost mam obecnie w kolorze mysim i nauczyłam się tak operować tym produktem, żeby właśnie nie wyglądał na mojej twarzy zbyt ciemno. Uwielbiam ten cień, jest bardzo trwały, a uzyskać nim można naprawdę naturalny efekt. 

 Annabelle Minerals mineralny podkład matujący w kolorze Golden Fairest - Wspominam o nim non stop, odkąd znalazłam swój idealny odcień praktycznie nie używam niczego innego. Ma bardzo dobre krycie, dlatego polubiłam się z nim bardziej niż z podkładem Lily Lolo. Nie jest to jednak produkt, który wytrzyma Wam na twarzy całonocną imprezę. Na co dzień za to sprawdza się świetnie. 

Ulubieńcy roku 2017

  My secret face illuminator powder - Rozświetlacz za kilka złotych, z dobrym składem, w dodatku dostępny stacjonarnie! Mój jest jeszcze w starym opakowaniu. Daje piękny efekt tafli i utrzymuje się cały dzień. Uwielbiam go nakładać też jako cień do oczu. Jeżeli jeszcze go nie używałyście to gorąco polecam 

 Pixie cosmetics puder rozświetlająco-modelujący - Zamknięty w pięknej, metalicznej kuli. To również rozświetlacz, ale już bardziej subtelny i delikatny, niż poprzedni. Upodobałam go sobie do nakładania pod oczy i moim zdaniem do tego celu sprawdza się najlepiej. Rozświetla spojrzenie, nie wchodzi w załamania skóry i jest trwały

Paznokcie

Ulubieńcy roku 2017

 Neonail - W 2017 roku najlepiej sprawdziły mi się lakiery hybrydowe właśnie tej firmy. Zarówno baza, top, jak i same kolory są świetne - nie odpryskują i dobrze trzymają się przez cały okres noszenia. Bezapelacyjnym hitem jest primer bezkwasowy, bez niego żadna hybryda nie wytrzymywała na moich paznokciach dłużej niż tydzień. 

Perfumy 

Ulubieńcy roku 2017

 Hugo Boss "Ma vie" - Zapach, który nosiłam przez cały poprzedni rok. Jest trwały, bardzo kobiecy, lekko kwiatowy z nutą elegancji. To takie perfumy, które możemy nosić zarówno zimą, jak i latem. Zawsze, kiedy ich użyję dostaję mnóstwo komplementów. 

Debiut roku 

Ulubieńcy roku 2017

 Willow Organics - Marka stworzona przez Marikę z bloga porcelanowe-włosy. Produkty totalnie urzekły mnie swoim fantastycznym zapachem. Zarówno peeling, jaki balsam do twarzy są mocno odżywcze, nawilżające i mają mnóstwo wspaniałych składników. Nie używałam jeszcze olejku, ale niebawem to nadrobię. Jeżeli jeszcze nie znacie Willowków, to zapraszam do przeczytania o nich recenzji 

Odkrycie roku 

Ulubieńcy roku 2017

 Organic Life - Niewątpliwym odkryciem 2017 roku jeżeli chodzi o firmy jest Organic Life. Marka, co do której wiele osób ma podejrzenia, dlatego, że na stronie internetowej nie umieszczają składów kosmetyków. Mi produkty udało się poznać w salonie, w którym miałam praktyki i miałam naprawdę mnóstwo czasu, żeby dokładnie przyjrzeć się etykietom. Większość produktów jest wegańska, a ponadto zawierają mnóstwo cennych ekstraktów i naturalnych substancji. Jeżeli chodzi o stosowanie to z produktów, które używałam do tej pory jestem bardzo zadowolona, a dwóch powyższych niedługo pojawią się recenzje. 

Książka

Ulubieńcy roku 2017

  Anna Lewandowska "Zdrowe gotowanie by Ann" - Bardzo lubię zarówno bloga, jak i książki Anny Lewandowskiej. Po pierwsze praktycznie wszystkie jej przepisy są bezglutenowe i bezmleczne, co niestety jest dla mnie priorytetem w książkach kucharskich. Po drugie potrawy są naprawdę bardzo smaczne i właśnie tym Ania pokazuje, że na tak "ścisłej" diecie można jeść naprawdę dobrze. "Zdrowe gotowanie by Ann" towarzyszyła mi w tamtym roku chyba najczęściej ze wszystkich kulinarnych książek, jakie posiadam.

 Uff, przebrnęliśmy! Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca wpisu i kilka rzeczy przypadło Wam do gustu. Ciekawa jestem, czy któryś z tych produktów był również Waszym ulubieńcem! 

28 komentarzy:

  1. Czy jeśli chodzi o podkłady Anabelle Minerals to testowałaś te kryjące? Bo ja na początku miałam obie próbki, ale mam wrażenie że podkład kryjący daje taki sam efekt matu jak matujący, a matujący ma za to gorsze krycie. Jakie jest twoje odczucie jeśli je stosowałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak miałam kryjący, ale ja w sumie nie widzę jakiejś specjalnej różnicy w kryciu, bo nie mam za dużo do przykrywania :D Pewnie tak jest, skoro to podkład kryjący to na pewno krycie jest jednak troszkę lepsze.

      Usuń
  2. Widzę tu 3 produkty, które uwielbiam - AM (ale u mnie Sunny Fairest), My Secret i Pixie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Organic Life - nigdy dotąd o nich nie słyszałam. My Secret także jest moim ulubieńcem, a po bawełniane chusteczki muszę sięgnąć bo póki co od wielu miesięcy korzystam z ręczniczków z mikrofibry do osuszania twarzy, które regularnie piorę w pralce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi by się nie chciało tak ciągle ich prać :D

      Usuń
  4. Ja uwielbiam Nacomi :))Ale wszystkie prezentują się dość ciekawie ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja żałuję, że tak ciężko mi zdobyć produkty Lush :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym chciała, żeby były lepiej dostępne :(

      Usuń
  6. Chusteczki Tami i hybrydy Neonail to i moi ulubieńcy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie podkład AM sprawdził sie w tym samym kolorze i formule ;) Planuje zakup pełnowymiarowego opakowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. wiesz, że chyba wszystko jest dla mnie nowością?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam poznać te produkty :D

      Usuń
  9. Yope kupiłam nie dawno zapach Werbeny i jestem zachwycona. W końcu nie mam ściągniętej skóry rąk po ich umyciu :) Ja z kolei kupiłam ręczniczki bawełniane Tami i jestem z nich bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Werbenę też bardzo lubię ;) Ręczniczki to te mniejsze? Kupuję je zazwyczaj, ale akurat ostatnio w moim Rossmannie ich nie było :D

      Usuń
  10. w sumie bliżej znam tylko lakiery Neonail i mydło Yope. Też bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kosmetyki z Yope trafiają i do moich ulubieńców. Polecam Ci wypróbować miętowy krem do rąk, jest świetny. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam krem szałwiowy, ale kompletnie nie przypadł mi do gustu. Są za lekkie dla moich bardzo suchych rąk ;(

      Usuń
  12. Książka mnie zaciekawiła :D I skusiłam się na figowe mydło Yope ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam ten rozświetlacz!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Minerały bardzo lubię a chusteczki Tami również często kupuję:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Masło Nacomi i kosmetyki Mariki bardzo polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Obecność kremu Isany mnie nie dziwi :P
    Po kosmetyki Mariki na pewno sięgnę, bo jestem ich przeogromnie ciekawa.
    Organic Life ma może i fajne składy, ale jestem zrażona do tej firmy - to, że nie podają składów, to jedno, ale zdecydowanie bardziej wkurzają mnie konsultantki, które zachowują się jak jakieś nawiedzone...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie wiem, ja nie miałam nigdy styczności z konsultantkami, sama zamawiam ich produkty tylko ze strony producenta, więc nie mam problemu z tym, że ktoś mi coś wciska :D

      Usuń
  17. Chcę ten Scrub z lush, a mask of manganity również bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Podkład AM kusi mnie już od dawna z tym że w wersji rozświetlającej. Na razie jednak muszę wykończyć swoje zapasy Pixie i Clare Blanc :) Mydła i żele Yope bardzo lubię. Właśnie skończyłam Dziurawca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie przepadam za wersją rozświetlającą :D Ja żeli jeszcze nie używałam, ale bardzo ciekawa ich jestem!

      Usuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, daje mi to ogromną motywację do dalszego pisania :) Jeśli spodobał Ci się mój post, napisz coś od siebie - zawsze chętnie odwiedzam blogi czytelników.

Copyright © 2016 Chanceleee , Blogger